(0-7 lat) Nie lubisz pomagać w domu? Nie ma Twoich brudnych skarpetek pozbierać komu? Brudne szklanki i talerze okno już Ci całe zasłaniają, a spleśniałe warzywa same w lodówce się poruszają?. Lepiej ten wierszyk zaraz przeczytaj, i więcej o okoliczny brud się nie potykaj. Zabawna rymowanka o skutkach lenistwa.
 
 

 

Smok Obibok w wielkiej jaskini mieszka,

Podobno fajny był z niego kiedyś koleżka,
Jak był jeszcze małym, bez łusek smoczątkiem,
Mama nauczyła go, że ciężka praca jest wszystkiego początkiem.
 
Jak się uczył chodzić, ciężko mu było stawiać pierwsze kroki,
Przewracał się ciągle na opuchnięte już tułowia boki,
Próbował w nerwach naśladować starsze w rodzinie smoki,
Takie są jednak – mówiła mama –  trudne nauki uroki.
 
Gdy jego skrzydła łuskami w końcu obrosły,
A głos stał się głośny i doniosły,
Przyszedł czas na naukę latania,
Co też skończyło się dużą dozą lamentowania.
 
Nie wspomnę nawet o pierwszych próbach ogniowych,
Gdzie nie było już biletów ulgowych,
Gdzie każda pomyłka powodowała stratę łusek nowych,
Albo na nauczyciela konieczność zakładania ochraniaczy metalowych.
 
Wszystkie te pierwsze losu przeciwności,
Wysiłek i porażki w nauki trudności,
Spowodowały, że Smok stracił do wszystkiego ochotę,
Uważał się też za najgorszą miernotę.
 
Pomimo, że nie jest już małym smoczątkiem,
Pomimo, że umie już świetnie chodzić, z trudnym początkiem,
Pomimo, że lata najlepiej z całej rodziny,
To nadal, jak musi coś zrobić nowego, robi kwaśne miny.
 
Każda czynność i każde polecenie,
Kiedy, ktoś Smoka prosi o czegoś zrobienie,
Czy to tylko śmieci wyniesienie,
Czy to ogonem szybkie podłogi zmiecenie,
 
Czy to choremu koledze obiadu zaniesienie,
Czy zakupów na obiad zrobienie,
Czy już nawet samo na kanapie leżenie,
Było dla Obiboka jak bardzo trudne, męczące,
Wymagające niewyobrażalnej pracy wydarzenie.
 
Leniwcem się stał, bądź co bądź, bardzo dobrym
Do pomocy nikomu niestety nie skorym
Każda czynność była dlań uciążliwa jak nie skończony rym,
W nic nie robieniu i na nakapie leżeniu wiódł prym.
 
Smok Obibok pomimo wszystko, był bardzo pracowity i zdolny,
Jednak czasem, jak coś robił stawał się trochę nieudolny,
Co pomimo jaskini pełnej dobrych chęci,
Spowodowało, że nawet ktoś tak duży jak Smok w końcu się zniechęci.
 
Leżał więc dnie całe tłuszczykiem obrastając,
Nigdzie, nawet do kolegów na dwór, nigdy nie wstając,
Wszyscy już zrezygnowali z proszenia go o cokolwiek,
Nikt się nie interesował jak ruszał się gdziekolwiek.
 
Smok swym lenistwem cieszył się jakiś czas,
Lecz pewnego deszczowego dnia, kiedy leżał na kapanie jak dotychczas,
Usłyszał z dużej, wspólnej, jaskini swej smoczej rodziny,
Jak wszyscy śpiewają stola i obchodzą czyjeś urodziny.
 
Poszedł, ukradkiem, zobaczyć dla kogo śpiewanie się w jaskini roznosi,
 I dlaczego nikt nie przyjdzie i jego też nie zaprosi,
Może i spędzał na swej kanapie cały czas bezwładnie,
Ale w brzuchu, tak jak innym, też mu burczy na dnie.
 
Okazało się, że jego młodszy brat ma setne urodziny,
Wszedł do pokoju, gdzie wszyscy stali i zaczyna robić wściekłe miny,
– Czemu nikt mi nie powiedział, nie zaprosił mnie ładnie,
Przecież wiecie, że na jedzenie jestem zawsze na czas, dokładnie.
 
Wszyscy spojrzeli na niego i oniemieli,
Tygodniami ogrom pracy przy przygotowaniach tej imprezy mieli,
Każdy go prosił o pomoc i z kanapy swej wstanie,
Jednak on nikogo nie słuchał i tylko urządzał konkursy na najgłośniejsze bekanie.
 
Dlatego pewnego słonecznego dnia, rodzina urządziła naradę
Poszli też do najstarszego w osadzie Czarnego Smoka prosić o poradę,
Zdecydowali wszyscy jednym rykiem ogniowym,
Że Smok Obibok, za swoje lenistwo,  nie będzie w tym roku gościem honorowym.
Smok, gdy to usłyszał, posmutniał ogromnie,
Bez słowa, pofrunął na swą kanapę i zaniósł się łzami skromnie,
Płakał tak przez dnie, tygodnie, miesiąc cały,
Aż jego rodzeństwo dobre rady mu dały.Gdybyś Obiboczku, we wszystkim poddawał się na starcie
Gdybyś, nie próbował nowych rzeczy uparcie,
Gdybyś, jako dziecko, nie dążył do pewnych rzeczy otwarcie
Gdybyś, z lenistwa, ominął z życiem pierwsze najważniejsze starcie.Nie umiałbyś teraz latać jak rakieta w przestworzach,
Nie umiałbyś buchać na zawołanie płomieniami w nozdrzach,
Nie umiałbyś biegać na swych dwóch kończynach,
I z pewnością, nie umiałbyś mówić o nowych smoczych, dziewczynach.Każdy z nas, Smoku drogi, ma w głowie małego stworka – Lenia,
Co nam podpowiada same bezproduktywne stwierdzenia,
Dobrze, jak się go od czasu do czasu posłucha,
I na kanapie zrobi do góry brzucha.Mamy też w naszych głowach, Pana Pracusia,
Co nigdy nie podnosi do góry brzusia,
Zawsze ma różne prace do wykonania,
Nigdy nie odpuszcza żadnego zadania.Nie można słuchać całkowicie ani jednego, ani drugiego,
Trzeba nauczyć się ciężko pracować, ale i odpoczywać kolego,
Pomoc innym, wypełni Twoje serce radością i szczęściem,
A czas dla siebie, po ciężkiej pracy, będzie bardzo produktywnym zajęciem.Smok Obibok, słuchał rodzeństwa bardzo uważnie,
Zrozumiał, że trzeba postąpić teraz rozważnie,
Najpierw przeprosić wszystkich musi,
Potem paskudne lenistwo w sobie zdusi.

Bo nie wszystkie obowiązki robimy z przyjemnością
A nowe zadania, często wykonujemy z trudnością,
Jednak dzięki pomocy innym ładujemy nasze akumulatory ich radością,
A później, zebraną energię, możemy wykorzystać, aby dzielić się miłością.

 

Zapisz na dysku i wydrukuj obrazek. Następnie weź kredki albo pisaki i go pokoloruj. Będzie mu smutno jak tego nie zrobisz 🙂

(dlatego obrazki są czarno-białe w każdej bajce)

Jeśli dodatkowo, wyślesz pokolorowany obrazek na adres info@bajkowytata.com umieszczę go na mojej fejsbukowej ścianie z Twoim imieniem 🙂