rodzic na sawannie
Wyobraź sobie, że jesteś na sawannie. Słońce ogrzewa Ci skórę jak buchające parą węgielki w saunie. Próbujesz odgonić od siebie zgraję wrednych, małych, namolnych much fuj-fuj. Obserwujesz otoczenie.
Nagle widzisz lwa. Króla zwierząt, rodzica i najlepszego nauczyciela życia dla jego nowo narodzonych lwiątek. Właśnie próbują one wyrwać mu lewe ucho w wesołej zabawie. On jednak cierpliwie czeka i przygotowuje w głowie plan kolejnej lekcji przetrwania.

Będzie uczył swe dzieci polować, wspinać się na drzewa i ukrywać przez palącym słońcem w środku dnia.

Po kilkunastu miesiącach nauki młode lwiątka, w końcu łapią pierwszą zdobycz. Z łap ledwo wystają im małe pazurki, ale i one i ich lwi rodzic pękają dzisiaj z dumy.

Lwi rodzice pomagają dzieciom przygotować odpowiednie porcje pożywienia. Uczą je, co jest dla nich dobre, co dodaje energii i poprawia nastrój, a co może im zagrozić lub jest wręcz trujące. Idą do wodopoju po ożywczą, zimną wodę i czekają. Czekają aż wszyscy członkowie rodziny, obecni w tym czasie na rodzinnym terytorium, zbiorą się razem i zatopią swe zęby w tą samą, zdrową i apetyczną zdobycz.

Teraz odwracasz spoconą głowę w prawo i widzisz małe stadko żyraf. Tak samo, jak u lwów są tam też rodzice i ich młode.

Żyrafy, mimo że nie uczą dzieci skradania się i wspinania na drzewa, mają potomstwu do przekazania równie ważną wiedzę. Przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Muszą nauczyć swoje dzieci jak żyć i co jeść, aby przeżyć na trudnej i niebezpiecznej sawannie.

Rodzice pokazują małym żyrafkom, które listki dodadzą im energii potrzebnej do ucieczki przed groźnymi drapieżnikami. Dają przykład, jakimi gałązkami czyścić zęby, aby były zdrowe. Wskazują drzewa, o które można podrapać długą szyję. I przede wszystkim unikają zjadania rzeczy, od których mogłyby się one same i ich dzieci rozchorować.

Jak dobrze wiesz, żyrafy nie umieją mówić w znanym nam języku. Jak w takim razie przekazują swoim dzieciom, co warto jeść, a czego unikać? Skąd pić życiodajną wodę, a które wodopoje omijać szerokim łukiem? To proste.

Dają dzieciom to, co sami jedzą. Spożywają wspólne posiłki i nie ukrywają najbardziej smakowitych kąsków dla siebie tylko, na później po kątach.

Gdy skubanie listów u żyraf trochę Cię znudziło, wycierasz spocone oczy chusteczką w gwiazdki i obracasz się w lewo. Potem znów w lewo i znów. Rozglądasz się dookoła siebie. Widzisz całą masę zwierząt. Ogrom gatunków, które przetrwały tysiące lat bez konieczności zmuszania swoich dzieci do zdrowego jedzenia.

Widzisz w oddali tylko jeden gatunek, który ma z tym problem. Gatunek, który uważa się za najmądrzejszy na świecie. Ludzi.

Tylko ludzie potrafią namawiać swoje młode na jedzenie zdrowych i pożywnych warzyw oraz owoców, gdy sami ich nie jedzą. Tylko ludzie dbają o zdrowie swoich dzieci, patrzą na etykiety kupowanych dla nich w sklepie produktów , a sami jedzą same wielokrotnie przetworzone twory z fabryk chemicznego jedzenia. Tylko ludzie wysyłają swoje pociechy na codzienne zajęcia sportowe, w czasie gdy sami przesiadują większość wolnego czasu na kanapie.

Ludzie czerpią inspirację od zwierząt, budując samoloty, projektując łodzie podwodne i statki. Korzystają z dobrodziejstw Matki Natury i z trucizn potrafią produkować lekarstwa. Pasjonują się wytrzymałością, elastycznością czy zdolnościami przetrwania innych gatunków, aby budować lepsze ubrania, gadżety i budynki.

Dlaczego zatem, w tak ważnej kwestii, w podstawie do naszej egzystencji, jaką jest jedzenie, ludzie nadal mają taki problem? Dlaczego stale karmią siebie, a często też swoje młode wytworami chemicznych laboratoriów? Dlaczego każą dzieciom jeść zdrowe rzeczy, których sami się brzydzą. Dlaczego nie pokazują swoim małym, nieświadomym, zagubionym jeszcze na sawannie latoroślom, od czego będą miały energię do życia i wzrostu, a co wywoła u nich bóle brzucha czy inne problemy zdrowotne?

Ludzie przecież posługują się skomplikowanym językiem! Potrafią wyjaśnić tak trudne zagadnienia, jak skład atmosfery czy budowa naszej planety. Dlaczego więc z jednej strony tłumaczą słowami wiele skomplikowanych kwestii, a nie potrafią dać prostego, cichego nawet przykładu właściwego zdobywania i przetwarzania pożywienia?

Nie bądź leniwy jak człowiek, który poluje na szybkie jedzenie i natychmiastowe rozwiązania. Bądź cierpliwy jak lew, który daje przykład i uczy zdrowego przetrwania.

Do przemyślenia…i przetrawienia.

Więcej podobnych postów znajdziesz tutaj.

Jesteś cierpliwym lwem czy leniwym człowiekiem?

Nie wstydź się. Wpisz poniżej w komentarzu co myślisz na ten temat.