Pewnego dnia w wynajętym mieszkaniu na starej konsoli Playstation 3 postanowiłem mojemu pierworodnemu po raz pierwszy pokazać grę Minecraft.
Syn nie miał wtedy jeszcze kontaktu z innymi grami komputerowymi. Dużo czasu nie minęło, a tematem naszych codziennych rozmów był przede wszystkim świat zbudowany z bloczków, creeperycrafting i budowie nowych domów z przeróżnych surowców.

Aby jeszcze bardziej rozbudzić kreatywność i ciekawość syna, zacząłem mu dodatkowo pokazywać filmiki instruktażowe na Youtubie, kupowałem książki o świecie Minecrafta i budowałem z nim nowe światy, grając wspólnie. Pamiętaj, że gry komputerowe to nie muszą być tylko krwawe i drastyczne strzelaniny. Granie razem z dzieckiem w dobrze przemyślaną grę może nie tylko rozwijać dziecko, ale również budować z nim silne więzi poprzez wspólne spędzanie czasu.

Minęły dwa lata od stworzenia pierwszego świata na starej konsoli. Równolegle do zainteresowania Minecraftem syn zaciekawił się też Robloxem i zaczyna myśleć o nauce programowania oraz tworzeniu własnych światów w obu grach.

Aby tego dokonać, potrzebna jest już większa wiedza niż tylko kreatywność i umiejętność obsługi kontrolera. Długo szukałem sposobu, jak zacząć uczyć syna programowania (sam mam o tym zerowe pojęcie), ale nie zniechęcić go żmudnym wkuwaniem kodu na pamięć. Musiało to być coś mniej sztywnego niż książki dla dorosłych, ale też tańszego niż niektóre stacjonarne kursy dla dzieci.

Panująca obecnie pandemia też wymusiła inne podejście do nauczania.

Gdy opublikowałem ostatnią recenzję książki Frigiel i Fluffy dostępnej tutaj (historii przygodowej dla dzieci osadzonej w świecie Minecrafta) odezwała się do mnie znajoma i zapytała, czy może mnie skontaktować z Redaktorem Naczelnym jednego z magazynów dla dzieci, który może się spodobać mnie i pierworodnemu.

Tak poznałem Łukasz Łopuszańskiego i magazyn o programowaniu dla dzieci — Programista Junior. Po krótkiej pogawędce otrzymaliśmy pięć pierwszych numerów do recenzji. Jeszcze nie mieliśmy czasu przeczytać wszystkich od deski do deski, ale powiem Ci, że ten magazyn to strzał w dziesiątkę.

Ponad sto stron każdego numeru oferuje wiedzę na temat informatyki, programowania i tworzenia gier. Wszystko napisane przyjaznym językiem, okraszone ciekawymi przykładami i ilustracjami oraz zabawnym komiksem na końcu. Powiem szczerze, że w takiej przystępnej formie, to może nawet ja sam zacznę uczyć się programowania razem z synem. Choć podejrzewam, że jeszcze rok i syn sam będzie mnie uczył ;)

Artykuły w magazynie są zależne od wieku, zainteresowania i doświadczenia młodego czytelnika. Część z nich była nawet dla mnie zbyt trudna do przyswojenia, mimo że czytam już ze zrozumieniem od ponad 25 lat. Zdradzę Ci jednak sekret, że w kolejnych wydaniach ma być już wprowadzony jasny podział treści na te dla zupełnie początkujących i dla tych, którzy już rzucają linijkami kodu niczym Spiderman pajęczyną.

Programista Junior to dla dzieci zainteresowanych programowaniem niczym kolejka linowa w górach.

Można się wspinać w pocie czoła, powolnie, mozolnie niczym ślimak po rynnie, czując ból w mało sprawnych mięśniach.

Można też skorzystać wiedzy przedstawionej w przyjaznej dziecku formie jak z kolejki linowej. Podziwiać widoki z góry, cieszyć się wzrostem wiedzy oraz kompetencji, wspinając się z przyjemnością i uśmiechem na twarzy.

Brakowało takiego magazynu dla dzieci na rynku. Z przyjemnością będę śledził kolejne wydania i uczył się na bieżąco, jeśli tylko syn pozwoli sobie wyrwać gazetę z rąk ;)