Idą Święta - nie bądź koczkodanem tradycji
Idą święta.
Rodzina koczkodanów przygotowuje się do wspaniałego, corocznego zlotu rodzinnego.

Koczkodanica Adolfina, zwykle pokojowa, uczynna, pobłażliwa, ugodowa przeobraża się w tym okresie nie do poznania. Przechodzi świąteczną metamorfozę. Gdyby była wężem, z pewnością zrzucałaby w tym okresie skórę.

Co rusz wysyła swojego Koczkodana do lasu po zapasy. Bananów karze zrywać jak dla wojska. Oczekuje rozłupanych orzechów w równą kosteczkę, mak z kwiatków zebrany co do ziarenka, a liście kakaowca zwinięte w nienaganne, równe ruloniki.

Koczkodan-Bogdan, zwykle łysieje w tym okresie. Dla niego ta zmiana jest zawsze ciężkim przeżyciem i gdyby istniał koczkodani psycholog, miałby u niego, w czasie corocznych zlotów rodzinnych, wykupiony abonament.

Koczkodanim dzieciom również udziela się napięta atmosfera świąt. Patyki do rysowania muszą być równo poukładane, mech do siedzenia starannie wyprostowany, gałązki na ścianach obmyte wodą, a każde z małych małpek powinno dodatkowo wspierać ojca koczkodana w zbiorach jedzenia, a mamę koczkodanicę w kuchennych rewolucjach.

W tym pełnym miłości okresie, koczkodaniej rodzinie wydłużają się ręce do znoszenia zwielokrotnionych zapasów. Przy wodopoju tworzą się kolejki. Na ścieżkach leśnych ledwo da się wcisnąć cztery łapy.

Wszystkie koczkodany mają zwyczaj ciągłego przekrzykiwania się w tym cudownym czasie. Puszcza wypełnia się w święta wspaniałym jazgotem, zwracaniem uwagi tylko na przewinienia, błędy w porządkach, zapasach, ubarwieniu czy przygotowywanych posiłkach.

Wszystko w święta musi być idealne.
Co by inne małpy powiedziały?!
Przecież ocena innych koczkodanów jest ważniejsza od psychicznego zdrowia własnej rodziny i wzajemnych relacji.

Koczkodany uwielbiają ten stan. Zwracają się wtedy do siebie z niechęcią, wrogością i agresją. W ogóle nie interesuje ich, aby kogoś w czasie świąt pochwalić za ciężką pracę, wysiłki, empatię czy uśmiech. Ważniejsze staje się przygotowanie strawy dla gości i zgromadzenie w domu jak największej ilości różnych zbędnych wytworów leśnych producentów.

Po odbytych, wystawnych, przebogatych spotkaniach rodzinnych z innymi koczkodanami wszyscy zalegają na drzewach na kolejne dwa dni, aby strawić nadmiar spożytych dań.

Coroczna tradycja koczkodania mówi: „zastaw się a postaw się” oraz „lepiej się rozchorować, aniżeli jedzenie zmarnować”

Po tygodniu świętowania wszystko wraca do normy.
Adolfiny zmieniają się w Haliny. Bogdany odzyskują owłosienie i szacunek otoczenia, a dzieci są chwalone za dobre uczynki i pomoc w obowiązkach domowych.

Tradycji musi przecież stać się za dość.

Idą święta. Bądź dla bliźniego jak człowiek, a nie jak te w lesie zwierzęta!

Podobne wpisy znajdziesz tutaj.