emocjonalny klej
Zdradzę Wam nasz rodzinny sekret .
Już dawno się między nami nie kleiło.

Wiecie, jak to jest. Przykładacie do siebie dwa rogi tej samej kartki, ale one nie chcą się trzymać razem, mimo że tworzą jedną całość?!

Staracie się mocno przytulić oba boki, poskładać naderwane elementy, nakładacie metry kojącej taśmy klejącej, ale ta kartka już nigdy nie będzie wyglądać tak samo! Zawsze zostaną w niej przerwy i malutkie, oderwane, zagubione gdzieś elementy.

Próbowaliście kiedyś skleić drewniany, solidny dach oparty na tekturowym murze? Rozumiecie już, co mam na myśli?

Jakby Waszym planem było skleić coś bardziej solidnego, jak konstrukcje z drewna czy ceramiki, może byłoby łatwiej. Przede wszystkim może taka rodzinna konstrukcja nie rozpadłaby się tak łatwo.

Już wielokrotnie miałem ten zlepek kartek wyrzucić do śmieci. Zamknąć pokrywę, iść do sklepu i kupić gotowy produkt. Już nie zliczę ile razy, tylko sklejałem sobie boleśnie palce, zamiast naprawić rodziny projekt.

Przyszedł kres naszych starań. Moich starań. Miałem już tego wszystkiego dość. Tych nerwów, klejenia emocji tanim klejem z promocji za 1zł, który tylko uszkadza skórę, zamiast scalać, co do niego należy.

Najpierw zobaczyłem go w telewizji. Kobieta o imieniu Dorota trzymała go w rękach. Operowała nim jak chirurg skalpelem. Sprawiało jej to niesłychaną radość. Łatwość użytkowania również była godna uwagi.

Już wtedy czułem, że też muszę go mieć. Wiedziałem, że z nim zwiążę się na dłużej, że to on scali nasz rodzinny projekt na wiele miesięcy.

Gdy szukałem go w internecie, akurat w tym samym czasie teściowa poleciła jeden mojej żonie. Mówiła, że sama używa go od wielu miesięcy i nie wyobraża sobie już życia bez niego. Podobno mały, ale pomaga tworzyć wielkie marzenia i emocje, jak wróżbita Maciej bajki.

Nie wiedziałem, który wybrać. Nigdy wcześniej nie maiłem z nim do czynienia. Zastanawiałem się kilka dni, który model mnie nie zawiedzie. Wykona swoją robotę najlepiej, jak to będzie możliwe i nie będzie chciał nic w zamian. Scali, co jest do scalenia i schowa się do pudełka na gorsze czasy, gdy akurat znów będzie potrzebny.

W końcu musiałem podjąć męską decyzję. Kupiłem model ze średniej półki. Sklep wydawał się najbardziej godny zaufania.

Dawno aż tak bardzo nie czekałem na listonosza. W dniu dostawy byłem podekscytowany jak dziecko czekające na Mikołaja. Gdy usłyszałem pukanie do drzwi, podskoczyłem jak oparzony.

Paczka była nieduża. Brązowy kartonik z naszym adresem, bez zbędnych opisów wskazujących na zawartość czy producenta. Delikatnie, ostrym, małym nożykiem z czerwoną rączką przeciąłem zabezpieczającą wieczko taśmę klejącą. Delikatnie otworzyłem kartonik drżącą ręką. W foli bąbelkowej, dokładnie zawinięty, leżał on. Mimo zabezpieczającego go plastiku już widziałem jego drobny, ale zadziorny kształt. Nawet zapasowe wkłady i podstawkę dodali gratis.

Chciałem od razu go rozpakować i wypróbować. Powstrzymałem jednak emocje i zaczekałem, aż syn wróci ze szkoły, żeby to właśnie z nim wykonać niezbędne testy. Chcieliśmy opowiedzieć o nim żonie dopiero, jak pomoże nam scalić i ukończyć nasz emocjonalny projekt.

Gdy syn wrócił ze szkoły, był tak przejęty, jak ja. Przeczytaliśmy instrukcję. Podłączyliśmy do prądu. Sięgnęliśmy do szafki po nasz rodzinny projekt z tektury. Syn nacisnął przycisk i się zaczęło. Ekscytacji nie było końca.

Klej leciał wartkim, ciepłym strumieniem niczym miód na łapie głodnego niedźwiedzia. Sklejał wszystko szybko, mocno, ale delikatnie. Projekt, którego nie mogliśmy skończyć od dwóch tygodni, używając klejów dla dzieci i super glu, ukończyliśmy w dwa dni. Uśmiechy dotąd kleją się do naszych twarzy, gdy widzimy efekty naszej pracy.

Tak właśnie stałem się po raz pierwszy w życiu właścicielem i zakochanym użytkownikiem pistoletu do kleju na gorąco i polecam to małe urządzenie wszystkim. Skleja nie tylko papier, tekturę, drewno, ceramikę czy plastik. To jest również klej na zszargane nerwy i złe emocje.

Nie wklejam tu żadnego linka, na którym mógłbym zarobić. To nie jest akcja promocyjna producenta kleju. To jest po prostu mój środowy, filozoficzny post o codziennym życiu.

Co Wy polecacie do wykonywania drobnych domowych napraw, zabawnych prac ręcznych i projektów szkolnych? Wrzućcie zdjęcia Waszych ostatnich, małych, emocjonalnych projektów.

 

Po więcej wpisów tego typu zapraszam w każdą środę na bajkowego Facebooka lub tutaj.