(0-7 lat) Bronchilda jest już w odpowiednim wieku, aby  zacząć korzystać z nocnika. Nie czeka, aż rodzice sami jej to zaproponują. Bierze po prostu sprawy w swoje zaradne ręce i realizuje swój plan. Bajka terapeutyczna, ułatwiająca przejście z pieluch na nocnik. 
 
 

          – Bronchilda Beksińska, lat dwa i pół – Tak mamusia nauczyła mnie, jak się trzeba przedstawiać. Mam dzisiaj bardzo ważny dzień. Po raz pierwszy w moim życiu idę do przedszkola. Podobno to fajne miejsce, ale nie wiedzieć czemu, strasznie mnie to denerwuje. Mamusia już dzisiaj aż trzy pieluszki musiała mi przebierać z tego powodu, a dodam, że nie były pełne tylko od siuśków. Mamusia przy tym bardzo zatykała nos i odwracała głowę mówiąc – fuj fuj.
           Trochę denerwuje mnie już to ciągłe zmienianie pieluch, sprawdzanie czy nie mam za dużo siusiu, ciągłe ubieranie i rozbieranie, wykręcanie i obracanie i do tego te zimne, mokre chusteczki, którymi mamusia czyści mi pupkę…brrr. Do tego trudno jest biegać z kupką w majtkach, ale mamusia się upiera, że muszę jeszcze je nosić, że jeszcze za malutka jestem na nocnik i co tu robić?!          Pierwszy dzień w przedszkolu był bardzo udany. Poznałam miłe Panie, które wymyślają dużo ciekawych zabaw. Bawiłam się nowymi zabawkami. Najważniejsze z tego dnia jest jednak to, że poznałam tam dziewczynkę, Kunegundę, która jest w moim wieku i nie używa już pieluch! Szok, nie sądzicie? Po powrocie z przedszkola opowiedziałam wszystko mamie i ona też nie mogła w to uwierzyć.

Następnego dnia po przedszkolu mama zabrała mnie do dużego, kolorowego, oszklonego budynku w mieście. Nazywa to „Galeria Handlowa”. Jest tam mnóstwo różnych sklepów z kolorowymi wystawami. Można tam kupić ubrania, jedzenie, zabawki i wiele innych rzeczy. Mnie zaciekawił jednak jeden sklep. Na wystawie stał jasno różowy, wyklejany gwiazdkami, otwierany, grający NOCNIK. Jak tylko go zobaczyłam prosiłam mamę: – Kup mi, kup mi, kup mi tak ładnie proszę. Jednak mama nadal upierała się, że jestem jeszcze za malutka, żeby korzystać z nocnika. Co ona tam wie.

Kolejnego dnia znów poszłam do przedszkola. W pieluszce oczywiście, ku mojemu wielkiemu niezadowoleniu. Ja już na prawdę nie wiem, jak bardzo muszę się wykręcać i wiercić przy jej zakładaniu, żeby mama w końcu zrozumiała, że niewygodnie mi,  kiedy mam ja w spodniach. Tego dnia, w przedszkolu, coś jednak było inaczej. Prawie nikt, z dzieci, które tam poznałam nie chciał się ze mną bawić. Tak było też przez kilka kolejnych dni. Nie mogłam zrozumieć o co chodzi.
W końcu, kiedy byłam bardzo smutna i bawiłam się sama moimi ulubionymi lalkami w przedszkolu, podeszła do mnie Kunegunda.
– Widzę, że Ci smutno – stwierdziła
– Bardzo, ale najgorsze jest to, że nie wiem dlaczego inne dzieci nie chcą już się ze mną bawić. – odpowiedziałam pociągając nosem
– Chyba wiem, w czym może być problem. Kiedy jeszcze załatwiałam się w pieluchy, niektóre dzieci mówiły mi, ze czują koło mnie brzydki zapach. Postanowiłam sprawdzić swoją pieluchę i wiesz co się okazało?!
– No co, no co?
– Że siuski i kupka z którymi chodzimy, biegamy i się bawimy bardzo brzydko pachnie. Jeśli nie ma w pobliżu Pani albo mamusi, żeby szybko nas przebrała to zapach staje się nie do wytrzymania i…od tego dnia przestałam korzystać z pieluszek i zaczęłam używać pomocnego nocnika.
– Wiedziałam!  Mówiłam mojej mamie, ze pieluchy w naszym wieku są już nieodpowiednie. Widziałam nawet ostatnio w Galerii Handlowej przecudowny różowy nocnik, ale mamusia nie chciała go kupić.
– Musisz  w takim razie poważnie porozmawiać ze swoją mamą. Ja też tak zrobiłam i oboje teraz jesteśmy  bardzo szczęśliwe z przejścia na nocnik.- poradziła Kunegunda
– Tak, też zrobię. Dziękuję kochana. Jesteś dobrą przyjaciółką.

Na szczęście, następnym dniem była sobota – dzień wolny od pracy i przedszkola. Dałam mamie trochę pospać, żeby miała siłę ze mną poważnie porozmawiać, więc dopiero o 5:30 poszłam ją obudzić.
– Mamo, musimy poważnie porozmawiać. – zaczęłam
– Czy to nie może poczekać chociaż do śniadania? – opowiedziała, ziewając.
– Nie, nie może to poważna sprawa.
– Dobrze, w takim razie zamieniam się w słuch. – opowiedziała ciągle ziewająca mama.
– Jestem już dużą dziewczynką. Wiem już co lubię a czego nie. Umiem postawić na swoim jak dobrze wiesz. Dlatego żądam, całkowitego zlikwidowania pieluch na rzecz pomocnego nocnika! Bez negocjacji. – oznajmiłam
Mama przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć. Chyba jeszcze przetwarzała moje słowa. Czasami dopiero mnie rozumie po czymś co nazywa ‚kawa’ a tego jeszcze dzisiaj nie piła. Pachnie to okropnie, ale co tam, przynajmniej mnie tego nie daje. W końcu odpowiedziała ospale:
– Kochanie, cieszę się że wiesz już czego chcesz. Mam nadzieję, że wiesz co robisz. Widziałam  też w galerii jak zachwycałaś się różowym nocnikiem. Postanowiliśmy z tatą, że kupimy Ci go jak tak bardzo chcesz.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam pod wrażeniem, że tak łatwo mi poszło. Nocnik, taki jak wymarzyłam, czekał na mnie już w łazience. To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Czasem zdarzało mi się jeszcze nasiusiać w majciochy, czy na materac w nocy, jednak nic nie zastąpi uczucia kiedy podczas zabawy nie mam kupki między nogami i nic mi brzydko nie pachnie. Polecam wszystkim.

 

Zapisz na dysku i wydrukuj obrazek. Następnie weź kredki albo pisaki i go pokoloruj. Będzie mu smutno jak tego nie zrobisz 🙂

(dlatego obrazki są czarno-białe w każdej bajce)

Jeśli dodatkowo, wyślesz pokolorowany obrazek na adres info@bajkowytata.com umieszczę go na mojej fejsbukowej ścianie z Twoim imieniem 🙂