(0-7 lat) Wierszyk o starym, opuszczonym domu, wielkiej bibliotece i pewnym  magicznym garnku. Wierszyk dla dzieci ukazujący niesfornemu chłopcu zalety dobrego zachowania.
 
 
 

 

 

 

W szarym lesie na skraju polany,

Stoi dom szary, promieniami słońca oblany,

Na szarym jego strychu, strasznie zakurzonym,
Leży szary cylinder, w miejscu opuszczonym.
 
Dom na sprzedaż już dawno temu wystawiono,
Jednak mało o ofertach w miasteczku mówiono,
Dom był na odludziu i wymagał sporej pracy,
Nawet ksiądz w niedziele zbierał na remont na tacy.
 
Gdy pewnego pięknego, słonecznego dnia letniego,
Największy urwis z mieście, wybrał się na spacer z kolegą,
Znaleźli ów dom szary na polany skraju,
I nie mogli się nadziwić z architektury urodzaju.
 
Dom pochodził z czasów bardzo dla nich odległych,
Kiedy wszędzie na ulicach było pełno romantyków wylewnych,
Gdzie kulturalne postępowanie należało do rzeczy pewnych,
A magiczne zachowania można było zauważyć u wszystkich krewnych,
 
Urwis wszedł do środka, bo nie bał się niczego,
Wszedł po skrzypiących schodach rozstając się w wejściu z kolegą,
Dotarł po chwili do drewnianych, starych drzwi podziurawionych
Prowadzących na mały, ciemny strych po deskach zakurzonych.
 
Strych choć mały, w półmroku zdawał się nie mieć końca
Tylko w zachodnim rogu, stało coś szarego, oświetlone jednym promieniem słońca,
Chłopiec podszedł bliżej wyciągając swe dłonie czyste,
Dmuchając mocno, aby kurz zniknął i znalezisko stało się przejrzyste.
 
Był to szary, elegancki cylinder wyglądający jak nowy,
Niestety nie wyposażono go w skuteczny aparat mowy,
Dlatego, aby czegoś więcej się o nim Urwis mógł dowiedzieć,
Musiał czas poświęcić i trochę dla odmiany w bibliotece posiedzieć.
 
Dodatkowo nakrycie głowy, skrywało kilka zdań na wewnętrznej stronie,
Coś jak inskrypcja na królewskiej koronie:
 
Gdy leżę sobie gdzieś cicho i swobodnie,
Jestem widoczny jak stare dziurawe spodnie,
Gdy jednak na głowę swą mnie ubierzesz,
Magicznych zachowań nagle nabierzesz
Nikt poza Tobą wtem mnie nie zauważy,
Czekaj tylko co cudownego Tobie się wydarzy.
 
Urwis, jak to urwis, wszystkiego zawsze chciał spróbować,
Nawet jeśli później zaufanie wszystkich na nowo musiał budować,
Założył więc cylinder na swą niepokorną głowę,
I nie czując różnicy, wyszedł do kolegi co wykazał wejścia do domu odmowę.
 
– I co, jak było – pyta Urwisa kolega – znalazłeś coś ciekawego?
– Żartujesz? Chyba od razu widać, mój zainteresowany kolego?!
– Aaa no tak, pełno kurzu i pajęczyn, więc już nic mi do tego.
– Chodźmy lepiej – odpowiada zdziwiony Urwis –  do miasta pobawić się w coś innego.
 
Choć cylinder na głowie Urwisa, rzucał się w oczy w witrynach sklepowych,
Nikt nie zwracał na niego uwagi, choć słynął on z zachowań głośnych i wyskokowych,
W sumie krzyczeć mu się chciało jakby tak dzisiaj mniej,
I poczuł też przypływ jakiejś magicznej energii dobrej.
 
Wchodząc do sklepu, przepuścił Panią z zakupami,
Następnie zaskoczył staruszkę otwartymi specjalnie dla niej do kościoła drzwiami,
Nawet papierek po gumie do kosza wyrzucił, na co kolega jego spojrzał zdziwionymi oczami,
Poszedł na koniec do biblioteki, co spotkało się z pozytywnymi mieszkańców komentarzami.
 
Spędził między mądrymi księgami cały swój dzień,
Znad horyzontu słońce zaczęło już rzucać ostatni cień,
Jednak nic nie znalazł o starych cylindrach i ich niewidzialności,
Tylko, że były ozdobą głowy i elementem starej codzienności.
 
Gdy poza Urwisem nie było w bibliotece już żywej duszy,
Cylinder zsunął się mocno na jego oczy zakrywając nawet uszy,
Jakiś cichy, zakurzony szept zaczął się wydobywać,
I swej tajemnicy rąbka Urwisowi odkrywać.
 
Ja jestem byłem i będę,
Czasem robię z siebie starą zrzędę,
Jednak tylko do czasu, aż co chcę zdobędę,
I znikam potem geparda pędem.
 
Raz wyglądam jak cylinder stary,
Raz zamieniam się w tykające zegary,
Ukazuje złego zachowania przywary,
I podpowiadam moje małe czary-mary
 
Ukazuję się tylko osobom w potrzebie,
Które są w nieuprzejmości glebie,
Co nie znają magicznych zachowań,
I są na etapie złośliwości polowań.
 
Nie ma dokładnej listy na magiczne zachowania,
Tak jak nie ma dokładnej instrukcji uśmiechu powstawania,
Można na przykład zacząć od poskładania swojego prania,
Albo od innym drzwi przed wejściem otwierania,
 
Można też czasem umyć naczynia, bez rodziców proszenia,
Można też dać ptaszkom trochę w zimę jedzenia,
Można również z uwagą słuchać rodziców,
Można w kościele nie robić z siebie stadionowych, głośnych kibiców.
 
Bo magiczne zachowanie to nic trudnego,
Jest element naszego życia codziennego,
Wystarczy pomyśleć chwilę zanim coś zrobimy,
Czy naszym zachowaniem komuś przykrości nie sprawimy?!


Traktuj innych jak sam chcesz być traktowany,
A obiecuję Ci, że wtedy każdy Twój dzień będzie udany,
Za magiczne zachowania też czasem będziesz nagradzany,
Więc do dzieła mój drogi przyjacielu,
Życzę Ci dobrych uczynków na co dzień wielu.


Cylinder uścisk swój poluzował,
Urwis, przestraszony, nie do końca wszystko jeszcze pojmował,
Kiedy w końcu głowa była już wolna i oczy otworzył,
Zorientował się, że jest w swym łóżku i to sen całą tą historię stworzył.Wczoraj bawił się w pokoju starym garnkiem,
I gdy spadł z łóżka wczesnym rankiem,
Ów garnek stał się jego głowy ciasnym ubrankiem,
Powodując mocną pobudkę jak zderzenie z barankiem. 
 
 

Zapisz na dysku i wydrukuj obrazek. Następnie weź kredki albo pisaki i go pokoloruj. Będzie mu smutno jak tego nie zrobisz 🙂

(dlatego obrazki są czarno-białe w każdej bajce)

Jeśli dodatkowo, wyślesz pokolorowany obrazek na adres info@bajkowytata.com umieszczę go na mojej fejsbukowej ścianie z Twoim imieniem 🙂