(0-7 lat) Zabawna historia z angielskimi słówkami przerobionymi na polską wymowę, a na końcu ich powtórka i tłumaczenie. Nauka angielskiego przez zabawę od najmłodszych lat. W tej rymowance dzieci nauczą się po angielsku części ciała. 

 

Aby pobrać audiobook za darmo wejdź TUTAJ

 

Poniedziałek, ósma rano,

Helmut kroczy swoją ścieżką ukochaną,

Czeka już na niego ulubiona szkoła,

Lecz ten dzień, coś czuję, będzie inny zgoła,

Gdy tylko stopę kolejny raz postawił,

Krzyknął, skulił się i jak pies zawył,

Bo wszedł swoją delikatną małą fut,

W coś co wyglądało jak stary, zardzewiały drut,

Krew mu przez but wyleciała tak ciut ciut,

Lecz zwinność i zaradność to był jego wielki atut,

Więc zrobił fikołka w przód i tym samym uratował swój drugi fut,

Z tego całego ze stopą zamieszania,

Uświadomił sobie, że jeszcze nie jadł porządnego śniadania,

W brzuchu pusto, cicho, tylko głodu mieszka ślimak,

Na języku gorzki niesmak, a wokoło tylko mak,

Dopomina się o swoje stomak,

Żeby poczuć jakiś dobry smak,

Wygibasy w buzi robi nasz long tong

Wyśpiewując głodu piosenki, razem ze stomakiem, song

Lipsy czekają na jedzenie w zwartej gotowości,

Aby tylko przez usta nie dostały się same suche kości,

Otwiera więc Helmut swoje czerwone lipsy,

Aby włożyć kanapkę z szynką i sałaty mixy,

Stomak rady, na przyjęcie jadła jest już gotów,

I z niecierpliwością czeka co mu prześle kolega tuf,

Wiele zębów-kolegów, w buzi ma ten duży biały tuf,

I podobno oznaką jest mądrości jak zbiorowisko starych sów,

Napełnił się kanapką w buzi lewy czik,

A i drugi pęka radośnie bo znalazł się tam czekoladowy batonik,

Ruszają się miarowo czerwone, wesołe policzki,

Jak magiczne, chybotliwe, z nierównymi nóżkami stoliczki,

Wtem złapało jakiś dziwny dźwięk z oddali lewe ir,

Jakby ktoś poruszał raciczkami na dróżce gdzie leży gęsty żwir,

Drugie ucho się włączyło lecz usłyszało tylko głośne ćwir, ćwir, ćwir,

Niosące się z oddali przez leciutki, wiosenny zefir,

Helmut odetchnął, rozluźnił zmarszczone czoło,

I ruszył dalej w drogę, chcąc przed szkoła zatoczyć po parku koło,

Choć rozluźnione było po strachu jego forhed,

Ciągle z tych nerwów było białe jak zestaw szkolnych kred,

Największy w stopie toł najbardziej ucierpiał po spotkaniu z drutem,

Lecz Helmut bardziej niż dużym palcem, martwił się przedziurawionym prawym butem,

Przy fikołku uderzył się też w leg i ni,

Ale to tylko siniaki i z pewnością znikną za kilka dni,

Więcej niż kolano bolała go niestety prawa noga,

A tu do szkoły – myślał – jeszcze dość długa droga,

Co by zrobiła w tej sytuacji jego bajkowa, piracka załoga?

Czy stwierdzili by, że jego leg to szkoda ostateczna i  złowroga?!

Czy bolące ni ma ich na tej bezludnej wyspie zatrzymać kilka dni?

Czy trzeba iść dalej bo w sercu Helmuta dzielność i odwaga serca lśni!?

Zacisnął więc fingersy w swoich obu rękach,

I stwierdził – Dam radę! – nawet w bólu mękach,

Hend aż poczerwieniała przez zaciśnięte palce

Lecz szedł dalej, aby wygrać w tej nierównej walce.

Na prawe ramię zarzucił swój plecak niebiesko-fiołkowy,

A na  lewy arm położył delikatnie, ów drut metalowy,

Aby już nikt więcej nie musiał krzyczeć z bólu na alarm,

I przez to czuł się dumnie, jakby taki Parku Bezpieczeństwa Żandarm,

Gdy doszedł do szkoły, od szybkiego oddechu szybko ruszała mu się czest,

Jednak wiedział, że zdał przed sobą samym trudny wytrwałości test,

Gdy klatka piersiowa trochę się uspokoiła, nauczycielka doceniła jego odwagi gest,

I odznaczyła go Medalem Odwagi prosząc, aby przed wszystkimi w klasie wszedł na wyróżniony podest,

Przez emocje trzęsła się Helmutowi cała czin,

Broda w sumie nie robiła żadnych głupich min,

Ale z nerwów drżała jak na wietrze pergamin,

A uszkodzony organizm domagał się leczących, wspomagających witamin,

Małf się w końcu cała uspokoiła,

I sprawiła, że się szeroko do przemowy buzia otworzyła.

Wypowiedziały – Dziękuję, zrobiłem tylko co było trzeba – czerwone chłopca usta,

– A czy odważne to czy nie, niech ocenią Wasza, mych kolegów, gusta,

W klasie zapanował oklasków i okrzyków chaos,

Ktoś w pierwszych rzędach wydmuchał ze wzruszenia głośno nołs,

Ktoś na końcu z wrażenia wysypał z lanczboksa smakowity bigos,

A jeszcze inny ktoś już biegł, żeby Helmuta uściskać, przez klasy skos,

Chłopiec, choć już ze zmęczenia ledwo na nogach się trzymał,

Stanął prosto, powagę i ból w ryzach utrzymał,

Otworzył szeroko swój prawy i lewy aj,

A, że był to ciepły, przyjemny, wiosenny miesiąc maj,

Wypatrzył z tłumu ulubionego kolegę i już na dwór pokuśtykał,

Oczy ścisnął z bólu i kątem zobaczył jak szkolny pielęgniarz mu tą decyzję palcem wytykał.

Ze szczęśliwego końca tej przygody podniósł radośnie ajbrały,

I dojrzał jeszcze jak jego koleżanki, z przejęcia ciągle z rogu klasy się radośnie chichotały.

 

Poniżej, spolszczone na potrzeby bajki słówka, z prawidłową pisownią i tłumaczeniem:

ajbrał – eyebrow – brew

aj – eye – oko

nołs – nose – nos

mauf – mouth – buzia/usta

czin – chin – broda

czest – chest – klatka piersiowa

arm – arm – ramię

hend – hand – ręka

fingers – fingers – palce u dłoni

leg – leg – noga

ni – knee – kolano

toł – toe – duży palec u stopy

forhed – forehead – czoło

ir – ear – ucho

czik – cheek – policzek

tuf – tooth – ząb

lips – lips – usta

tong – tongue – język

stomak – stomach – brzuch

fut – foot – stopa

lanczboks – lunchbox – pudełko na drugie śniadanie

Podaj dalej
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPrint this page

no replies

Leave your comment